Brownies. Nie trzeba o nich dużo pisać. Koniecznie trzeba spróbować. A kto spróbuje już raz, ten najpewniej nie poprzestanie. Tak jak ja. Mogłabym je piec i piec. Bo łatwe, szybkie i pyszne. Pod ręką mam zawsze kilka tabliczek ciemnej czekolady. Na wypadek, gdyby przyszła mi ochota na coś ekstremalnie czekoladowego i pysznego.
Na podstawie przepisu Nigelli z książki "How to be a domestic goddess"
- 180 g masła, miękkiego
- 200 g ciemnej czekolady
- 3 duże jajka
- 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
- 250 g drobnego cukru
- 115 g mąki
- szczypta soli
- 100 g orzechów włoskich
- 50 g suszonej żurawiny
Pysznosci. Uwielbiam brownies! I masz racje, strasznie uzaleznia :))
OdpowiedzUsuń na zawszeUsciski.
Zdecydowanie nie wymagaja wielu slow. Ba, jak dla mnie w ogole nie wymagaja slow. Wystarczy: mmmmm....
OdpowiedzUsuń na zawszeMa cudną 'skórkę' :D
OdpowiedzUsuń na zawszePróbowałam zrobić brownies już 2 razy i 2 razy sie nie udało. Mimo wszystko nie tracę zapału :)
OdpowiedzUsuń na zawszechyba właśnie przyszła mi ochota na coś ekstremalnie czekoladowego :-)
OdpowiedzUsuń na zawszeobłędne :)
OdpowiedzUsuń na zawszeO matko! Cudowne! Kocham brownies :)
OdpowiedzUsuń na zawszeWygląda tak pysznie! a jakie dodatki - normalnie pycha:)
OdpowiedzUsuń na zawszecudo! te zdjecia sa mega czekaoladowe i mega pyszne:)
OdpowiedzUsuń na zawszeOj z brownie to a też się lubię:) pozdrawiam ciepło i porywam kawałeczek:)
OdpowiedzUsuń na zawszedobrze, że mam w domu kakaowe ciasto bo inaczej leciałabym do sklepu po czekoladę:)
OdpowiedzUsuń na zawszeOooo, często robię brownies z żurawiną, bo mi dobrze gra z czekoladą. Pycha!
OdpowiedzUsuń na zawsze