niedziela, 28 września 2008

Wątróbka drobiowa z jabłkami

Wątróbka drobiowa z jabłkami. Tak, na dzisiejszym obiedzie również nie zabrakło jabłkowego akcentu i w zasadzie do pełni szczęścia, aby uczcić ten Dzień Jabłka przygotowany przez Tatter, brakowało tylko jakiegoś trunku. Ha, w trakcie pisania, przypomniało mi się, że ostatnio kupiłam karton soku jabłkowego...więc będzie i szklaneczka napoju:) Ale wracając do obiadu, to muszę przyznać, że zbyt długo nie zastanawiałam się nad wyborem, bo zestaw jabłko - wątróbka, znam juz od dawna i wiem, że te smaki komponują się idealnie. A że wątróbkę bardzo lubię, to tym bardziej sprawiło mi przyjemność szukanie przepisu, przygotowywanie a potem spałaszowanie tego pysznego jedzonka.
Przepis pochodzi z książczki Aleksandry Chomicz "100 potraw z jabłek"

Wątróbka drobiowa z jabłkami

  • 50 dkg wątróbki drobiowej
  • 2 jabłka
  • 2 łyżki masła
  • 1 cebula
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka mąki
  • 1/4 szklanki bulionu z drobiu(z kostki)
  • 2 łyżki gęstej kwaśnej smietany
  • cukier
  • sól
  • świeżo zmielony pieprz

Wątróbkę czyścimy z błon, płuczemy i osuszamy. Cebulę kroimy w talarki. Rozgrzewamy sok z cytryny i cukier(ja dałam ok 1 łyżeczki cukru), dodajemy pokrojoną cebulę, zagotowujemy i studzimy. Jabłka dzielimy na ćwiartki i po usunięciu gniazd nasiennych kroimy na cienkie plasterki. Stapiamy 1 łyżkę masła i dusimy w nim jabłka, aż staną się szkliste. Wątróbkę przyprawiamy solą i pieprzem, oprószamy mąka i smazymy ok 3 min na drugiej łyżce gorącego masła. Sos pozostały na patelni rozprowadzamy bulionem i mieszamy ze śmietaną. Podajemy razem jabłka, wątróbkę, sos i cebulę, najlepiej do ryżu(ja podałam do puree z ziemniaków i było super).


Kanapki z pastą serowo-jabłkową


Kanapki z pastą serowo-jabłkową to kolejne danie z jabłkiem na Dzień Jabłka. Tym razem coś na śniadanie...lub na kolację:)
Tą pastę robiłam już dwukrotnie, w bardzo krótkim odstępie czasu i tak nam posmakowała, że pewnie będę robiła częściej, tym bardziej, że przygotowanie nie zajmuje wiele czasu. Bardzo dobry sposób na przemycenie owoców i warzyw dla tych, co za nimi nie przepadają....mam na myśli swojego męża. Bo o ile ja, jabłka muszę mieć stale pod ręką(jedno dziennie, to muszę obowiązkowo zjeść...po prostu uwielbiam twarde, świeże jabłka) to są niestety tacy, których z jabłkiem w ręku nie widuję;). Pasta jest wytrawna, z delikatną nutą jabłkowej słodyczy i lekko chrupiąca, za sprawą selera.
Przepis pochodzi z książki Louise Mackaness "Apples"

Kanapki z pastą serowo-jabłkową

  • 1 jabłko ( w rodzaju Granny Smith)
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • 350 g serka kremowego
  • 1 łodyga selera naciowego, drobno pokrojonego
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • 8 kromek świeżego chleba, najlepiej z ziarnami
  • miękkie masło, do smarowania
  • garść rzeżuchy ( u mnie zielona pietruszka)

Jabłko kroimy na ćwiartki i usuwamy gniazda nasienne( ja je również obrałam ze skórki). Ostrożnie ścieramy ćwiartki do miseczki i skrapiamy sokiem z cytryny, by jabłko nie zbrązowiało.
Dodajemy serek kremowy i pokrojony seler, dobrze mieszamy. Przyprawiamy świeżo mielonym pieprzem.
Smarujemy połowę kromek masłem, nakładamy na to ser, przykrywamy resztą kromek i lekko dociskamy. Gdy chleb jest kwadratowy, kroimy na trójkąty. Podajemy:)

sobota, 27 września 2008

Ciasto jabłkowo-czekoladowe

Do opublikowania tego przepisu na ciasto jabłkowo-czekoladowe, specjalnie przygotowanego na Dzień Jabłka przekonała mnie reakcja mojej córki na to ciasto. Moje pierwsze wrażenia bowiem, nie były najlepsze. Wydawało mi się, że ciasto jest za mało słodkie i gniotowate. Ku mojemu zdziwieniu, Klaudia nałożyła sobie trzy kawałki i jedząc wyrażała entuzjastyczne opinie o nim. Że "jejku, ale pyszne", że "wilgotne", że "cukru w sam raz", że "bez żadnych bakalii"i "bardzo dobra polewa"...i nie wiem, czy się jej opinią zasugerwałam, czy po prostu ciasto musiało trochę odstać, bo ostatecznie stwierdziłam, że nie jest takie złe. Skrzyżowanie murzynka z brownies. I co prawda jabłek w nim nie widać, ale są w nim całe dwa Granny Smith. Zaletą tego ciasta jest łatwość wykonania i niewielka ilość składników, w sam raz do zrobienia, gdy słodkiego się chce, a w domu nic nie ma:) Przepis pochodzi z książki Everyday cakes and cookies

Ciasto jabłkowo-czekoladowe
  • 185 g masła
  • 275 g (1 1/4 szklanki) drobnego cukru
  • 3 jajka
  • 2 jabłka, obrane, pokrojone na ćwiartki
  • 300 g (2 szklanki) mąki ze środkiem spulchniającym
  • 35 g (1/3 szklanki) kakao
  • 1/4 łyzeczki sody
  • 80 ml (1/3 szklanki) wody

Wierzch:

  • 160 g (1 szklanka) cukru pudru
  • 1 łyżka kakao
  • 1 łyżeczka miękkiego masła
  • 1 łyżka mleka (około)

Piekarnik nastawiamy na 180 st C. Natłuszczamy i wykładamy papierem do pieczenia kwadratową foremkę o bokach 23 cm.
Mieszamy masło, cukier, jajka, jabłka, mąkę, kakao wymieszane z sodą i wodę w malakserze do momentu, gdy mikstura stanie się gładka.
Wlewamy miksturę do formy i pieczemy ok 1 godziny. Trzymamy przez 5 minut w foremce i wyjmujemy na kratkę.
Przygotowujemy wierzch i smarujemy zimne ciasto.

By przygotować wierzch, wsypujemy cukier puder i kakao do małego naczynia, dodajemy masło i taką ilość mleka(ok 1 łyżki), by uzyskać konsystencję pasty. By pasta lepiej się rozprowadzała, można dodać odrobinę gorącej wody.

poniedziałek, 22 września 2008

Ciasto śliwkowe z sernikową falą

Na powitanie jesieni, upiekłam to kolorowe, pachnące śliwkami i karmelem ciasto. Połączenie śliwki i sernika. Jego przygotowanie nie jest pracochłonne, a efekt znakomity. Ciasto jest wilgotne dzięki śliwkom, puszyste i pachnące, przełamane delikatnymi falami z sera. Zadowoli i amatorów serników i wielbicieli śliwek, a charakterystyczny smak i zapach cukru muscovado dodaje mu ciekawego i egzotycznego posmaku, choć myślę, że i ze zwykłym cukrem by się sprawdziło, choć na pewno nie byłoby tak pachnące i nie miałoby tej pięknej miodowej barwy. Przepis na to pyszne ciasto, wzięłam ze strony sieci Waitrose.

Ciasto śliwkowe z sernikową falą

  • 200 g serka kremowego
  • 1 łyżeczka ekstraktu wanilii
  • 3 łyżki drobnego cukru
  • 4 średnie jajka
  • 175 g masła. miękkiego
  • 175 g ciemnego cukru muscovado
  • 200 g mąki ze środkiem spulchniającym
  • 400 g dojrzałych śliwek, przepołowionych, wypestkowanych i grubo pokrojonych


Piekarnik nastawiamy na 180 st C. Natłuszczamy blachę o wymiarach 28 na 18 cm i wykładamy papierem do pieczenia, tak aby papier wystawał ponad brzeg blachy.
W misce, ucieramy serek, dodajemy ekstrakt wanilii, cukier i jedno z jajek. Ucieramy za pomocą ręcznego miksera, aż masa serowa będzie gładka.
W oddzielnej misce umieszczamy pozostałe jajka, masło, cukier muscovado i mąkę. Ucieramy przez ok 2 minuty aż masa będzie kremowa i jasna.
Wykładamy połowę masy z mąką na blachę, a na nią połowę masy serowej, rozsmarowując ją w nierówne zawijasy. Umieszczamy na to połowę śliwek. Na śliwki wykładamy resztę masy z mąką i pozostałą masą serową. Na wierzch rozsypujemy pozostałe śliwki.
Pieczemy przez 45 min. Nie spiekać za bardzo, gdyż ciasto utraci wtedy swą wilgotność. Pozostawić w blaszce do wystygnięcia. Podawać na cieplo lulb na zimno, z lodami...ale obędzie się i bez lodów:)



piątek, 19 września 2008

Cytrynowe kwadraty

Mało brakowało, a z dzisiejszego wpisu na cytrynowe kwadraty wyszłyby przysłowiowe nici. Cóż, żeby zrobić zdjęcia trzeba dysponować produktem, który jest tematem postu. Miałam, przynajmniej na początku, 12 kwadratów, bo tyle wyszło z tego przepisu. Przygotowałam sobie cztery najbardziej fotogeniczne, ułożyłam na talerzu i próbowałam pstrykać zdjęcia, a ponieważ było już ciemno na zewnątrz, a i ciemno mi było w domu, postanowiłam, że odłożę tę sesję na jutro, kiedy będę dysponowała światłem dziennym. Odłożyłam talerzyk, trąbiąc oczywiście wszem i wobec, że zdjęcia będę robić jutro. Niestety po jakichś 20 minutach odkryłam, że talerzyk stoi a wszystkie tak pieczołowicie wybrane i ułożone cytrynowe kwadraty, znikły. Przygotowałam więc kolejne cztery, oczywiście już nieco gorsze, zastrzegając, że nie wolno ich dotykać. Niestety ze światła dziennego nic nie wyszło, bo musiałam nieoczekiwanie zostać sporo dłużej w pracy i do domu wróciłam jak było już prawie ciemno. Równocześnie z mężem. Tak, to on zjadł te ciastka. Za zdjęcia musiałam się brać prawie natychmiast, bo ledwo co weszliśmy do domu, stwierdziłam, że ciastek znowu ubywa. No naprawdę cudem udało mi się zrobić w końcu te fotki. Tak, te kwadraty są tak pyszne, że nawet mojemu opanowanemu mężowi trudno się było powstrzymać.
Przepis na te wyjątkowe, mocno maślane, mocno wilgotne, z fantastyczną słodką jajeczno-cytrynową masą i pięknie pachące cytryną ciasto, pochodzi z książki "Cakes & slices" wydawnictwa Murdoch.



Cytrynowe kwadraty
  • 125 g masła
  • 75 g drobnego cukru
  • 155 g mąki
  • cukier puder, do posypania

Wierzch:
  • 4 jajka, o temperaturze pokojowej, rozkłócone
  • 250 g drobnego cukru
  • 3 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżeczka startej skórki cytrynowej
  • 30 g mąki
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nastawiamy piekarnik na 180 st C. Lekko natłuszczamy foremkę o wymiarach 20 na 30 cm i wykładamy papierem do pieczenia.
Ucieramy do białości masło z cukrem, łączymy z mąką za pomocą metalowej łyżki. Wylepiamy foremkę ciastem i pieczemy przez ok 20 minut. Pozostawiamy do wystygnięcia.
Jajka i cukier ubijamy mikserem elektrycznym przez 2 minuty lub do białości. Dodajemy sok cytrynowy i utartą skórkę z cytryny. Miksturę jajeczną ucieramy ze stopniowo dodawaną mąką, wymieszaną z proszkiem do pieczenia. Wylewamy na podpieczone ciasto. Pieczemy przez ok 25 minut. Studzimy w foremce. Kroimy na kwadraty i prze podaniem posypujemy cukrem pudrem.



wtorek, 16 września 2008

Tarta z ricottą i szpinakiem

Ostatnio dużo debiutuję. Dziś kolejny mój debiut - tarta. Tarta z ricottą i szpinakiem. Wreszcie! Jak się okazało, niepotrzebnie się obawiałam. Wykonanie bajecznie proste, raczej nie ma czego sknocić. Potrzeba do niej jedynie trochę więcej czasu, bo jednak to chłodzenie i podpiekanie trochę trwa. Tartę więc trzeba zaplanować odrobinę wcześniej. Środek, to serek ricotta i szpinak. Idealne i bardzo lubiące się połączenie. A do tart będę wracać. Ta, zawojowała mojego męża...z czego się bardzo cieszę:)
Przepis wypatrzyłam na blogu u Caritki. Odrobinę zmieniłam proporcje i podaję moją wersję. Ale myślę, że różnice są tak minimalne, że nie zmieniają drastycznie smaku potrawy. Pyszności.


Tarta z ricottą i szpinakiem


Ciasto:

  • 200g mąki
  • 100 g zimnego masła
  • szczypta soli
  • 1 jajko

Nadzienie:

  • 300 g świeżego szpinaku(lub mrożonego)
  • 20 g masła
  • 3 jajka
  • 250 g ricotty
  • 100 ml gęstej śmietany
  • gałka muszkatołowa do smaku
  • sól i pieprz
  • 3 ząbki czosnku, zmiażdzone

Przesiewamy mąkę do miski, dodajemy sól i masło pokrojone na drobne kawałki. Rozcieramy masło z mąką, aż do uzyskania konsystencji piasku. Robimy wgłębienie na środku i wlewamy rozkłócene jajko. Łączymy wszystko, w razie potrzeby dodajemy odrobinę wody lub mąki. Formujemy kulę i chłodzimy przez 20 min w lodówce.
Płytką formę z wyjmowanym dnem o średnicy 25 cm smarujemy masłem.
Na lekko oprószonym mąką blacie, wałkujemy ciasto na placek, o nieco większy niż forma. Wkładamy ciasto do formy, dokładnie dociskamy, nakłuwamy widelcem i chłodzimy w lodówce ok 30 min.
Rozgrzewamy piekarnik do 200 s C. Pieczemy spód ciasta ok 15 minut kładąc uprzednio na nim papier do pieczenia z fasolą, grochem lub ryżem. Wyjmujemy fasolę i papier i dopiekamy jeszcze następne 5-10 min dopóki środek się nie przyrumieni.
W międzyczasie przygotowujemy nadzienie.
Szpinak myjemy, odrywamy łodyżki i rwiemy liście na mniejsze kawałki. Rozgrzewamy na patelni masło, wrzucamy czosnek i szpinak. Dusimy do momentu odparowania szpinaku. Doprawiamy solą, gałką muszkatołową i pieprzem.
Ricottę mieszamy z jajkami i śmietaną, lekko solimy. Dodajemy szpinak i mieszamy. Masę wylewamy na podpieczony spód i pieczemy w 180 stopniach 25-30 min, do chwili, gdy nóż włożony do środka będzie czysty i suchy. Przed wyjęciem z formy lekko studzimy.


niedziela, 14 września 2008

Chocolate Crinkles czyli ciasteczka popękane

Te fotogeniczne i pyszne ciasteczka popękane są moim ciasteczkowym debiutem. Nie wiem dlaczego dotychczas nie piekłam ciastek. Jeśli wszystkie są tak smaczne i jest z nimi tak mało roboty, to na pewno będę częściej piekła takie malutkie słodkości. Chocolate Crinkles albo inaczej Czekoladowe Zmarszczki można znaleźć na wielu polskich blogach. Pierwszy raz zobaczyłam je na stronie CinCin, gdzie występują pod nazwą popękanych ciasteczek i jak zauważyłam są dość popularne i bardzo lubiane. Nic dziwnego, choć przepis, z którego piekłam jest nieco inny, to podejrzewam, że smak jest bardzo podobny. Ciasteczka są mięciutkie, bardzo mocno czekoladowe, podobne do brownies. Jest z nimi niewiele roboty i trochę zabawy przy lepieniu kuleczek:) Efekt zadowoli niejednego amatora czekoladowych słodkości. Przepis znalazłam na stronie Joy of Baking.


Chocolate Crinkles czyli ciasteczka popękane

  • 56 g masła
  • 225 g czekolady deserowej, połamanej
  • 100 g cukru
  • 2 duże jajka
  • 2 łyżeczki esencji waniliowej
  • 210 g mąki
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 110 g cukru pudru do obtaczania



Czekoladę i masło rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofali. Odstawiamy.
Jajka i cukier ubijamy do białości, dodajemy ekstrakt waniliowy i czekoladowo-maślaną miksturę, mieszając aż do połączenia składników. Wymieszaną mąke, proszek do pieczenia i sól, dodajemy do mokrej masy. Mieszamy. Przykrywamy folią i wstawiamy na 3-4 godziny lub na noc, do lodówki.
Piekarnik nastawiamy na 170 st C, blaszkę wykładamy papierem do pieczenia.
Na plaskim talerzyku umieszczamy cukier puder. Lekko natłuszczonymi dłońmi lepimy ze schłodzonej masy kulki o średnicy ok 2,5 cm. Dokładnie obtaczamy je w cukrze i przenosimy na przygotowaną blachę. Kontynuujemy formowanie kulek i prznosimy na blachę, zostawiając ok 5 cm odstępy między ciastkami. Gdy pojawią się trudności w lepieniu, masę można jeszcze raz wstawić do lodówki, chociaż ja nie miałam żadnych trudności i kulki doskonale się formowały.
Pieczemy ciasteczka ok 8 - 10 minut. Im krócej pieczemy, tym będą smaczniejsze i bardzij miękkie. Wyjmujemy i studzimy na kratce.



piątek, 12 września 2008

Pierś z kurczaka z miodem i imbirem po chińsku


Chińska kuchnia to do niedawna, była dla mnie "chińska" mieszanka warzywna z kiełkami i egzotycznymi grzybkami usmażona z pokrojonym kurczakiem i podana z ryżem. Tutaj w Anglii, chcąc niechcąc dość regularnie odwiedzaliśmy chiński bufet w miejscowym Chinatown, bo to wielka gratka, dla mojego małżonka, od czasu do czasu zjeść 3 talerze z przyrządzonym na chiński sposób mięsem. Ostatnio zaopatrzyłam się w książkę z przepisami kuchni chińskiej i nakupiłam przyprawowych niezbędników. Tydzień temu miałam okazję odwiedzić chińską restaurację, gdzie chińskie małżeństwo, serwowało naprawdę smaczne i egzotyczne dla nas potrawy. To przyspieszyło decyzję o zrobieniu tego pysznego kurczaka stir-fry. Mięso trzeba przygotować dzień wcześniej, gdyż wymaga całonocnego marynowania a jego przyrządzenie, tuż przed podaniem, zajmuje dosłownie kilka minut. Zjedliśmy je z ugotowanym ryżem i sałatą lodową. Było mięciutkie i pyszne. Przepis pochodzi z książki Kylie Kwong "Simple Chinese Cooking".

Pierś z kurczaka z miodem i imbirem po chińsku
  • 800 g filetów z ud kurczaka( u mnie z indyka)pokrojonych na 2 cm kawałki
  • 2 łyżki oleju roślinnego
  • 1 łyżeczka jasnego sosu sojowego

na marynatę:
  • 1/4 szklanki miodu
  • 2 łyżki jasnego sosu sojowego
  • 2 łyżki wina shao hsing lub wytrawnego sherry(u mnie wino czerwone)
  • 2 łyżki startego imbiru
  • 1 łyżka sosu z ostryg(oyster sauce)
  • 2 łyżki ciemnego sosu sojowego
  • 2 łyżeczki przyprawy 5 smaków
  • 1/2 łyżeczki oleju sezamowego

Mieszamy wszystkie składniki na marynatę w misce, dodajemy mięso, mieszamy, przykrywamy i zostawiamy na noc w lodówce.
Rozgrzewamy olej w gorącym woku, dodajemy połowę marynowanego mięsa razem z marynatą i cały czas mieszając smażymy przez 1 minutę. Wykładamy na talerz. Resztę miesa wkładamy na rozgrzany olej i smażymy ciągle mieszając przez 1 minutę po czym dodajemy mięso z talerza, jasny sos sojowy i całość smażymy dalej, cały czas mieszając, przez 2 minuty lub do momentu, kiedy mięso jest usmażone i lekko skarmelizowane.

wtorek, 9 września 2008

Odwrócone brownies z jabłkami|(Upside-Down Toffee Apple Brownies)

Odwrócone brownies z jabłkami zaciekawiło mnie już dawno i potrzebowałam tylko takiego poranka jak dziś, żeby je zrobić. Zdjęcie w książeczce i przepis przeglądałam kilka razy, nie wiem dlaczego dopiero wtedy gdy już byłam w trakcie robienia ciasta, zauważyłam małe "brownies" w nazwie. Tak to, brownies, ale nie typowo czekoladowe. Swą brązowa barwę zawdzięcza cukrowi trzcinowemu muscovado. Cukier ten jest też sprawcą pysznej skorupki toffi, która w czasie pieczenia jest na dole, a po nim, na górze ciasta. To "do góry nogami" ciasto, ma lekko piernikowy aromat, pochodzącą z jabłek wilgotność i chrupiące laskowe orzeszki. W sam raz do porannej kawy:)
Przepis pochodzi z książeczki "Coffee morning cakes".



Odwrócone brownies z jabłkami

  • 115 g masła, plus dodatkowo do natłuszczenia
  • 175 g cukru light muscovado
  • 2 jajka, roztrzepane
  • 200 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 1/2 łyżeczki przyprawy mixed spice(do pierników)
  • 2 jabłka, oczyszczone z gniazd nasiennych, obrane i starte
  • 85 g orzechów laskowych, posiekanych

"polewa"
  • 85 g cukru light muscovado
  • 55 g masła
  • 1 jabłko deserowe, oczyszczone z gniazda nasiennego i pokrojone w cienkie plastry

Piekarnik nastawiamy na temperaturę 180 st C. Natłuszczamy kwadratową formę o wymiarach 23 cm.
Aby zrobić wierzch ciasta czyli "polewę", cukier muscovado i masło umieszczamy w naczyniu i delikatnie podgrzewamy aż do rozpuszczenia składników. Wlewamy do przygotowanej foremki. Na miksturę kładziemy plasterki jabłka.
Aby zrobić brownies, masło i cukier umieszczamy w misce i dobrze ucieramy, stopniowo dodajemy jajka i ucieramy.
Mieszamy razem mąkę, proszek do pieczenia, sodę i mieszankę przypraw i dodajemy do przygotowanej mikstury. Mieszamy, dodajemy starte jabłka i posiekane orzechy i znowu mieszamy.
Miksturę wlewamy do przygotowanej formy i pieczemy 35-40 minut. Pozostawiamy w foremce 10 min aby przestygło, po czym odwracamy foremkę do góry nogami, w ten sposób wyjmując ciasto. Kroimy na kwadraty.



sobota, 6 września 2008

Pieczony sernik cytrynowy

Chyba skończyły się moje problemy z sernikami. Oto własnie trafiłam na fantastyczną mieszankę serową a wynik przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Pieczony sernik cytrynowy wyszedł pyszny, a to za sprawą sera, nie słonego(!), puszystego, o właściwej konsystencji...takiego, jaki powinien być. Dodatkowa zaletą jest, że oba serki "występujące" w mieszance( serek kremowy o zawartości soli 0,5 g na 100 g - niektóre potrafią mieć do 2 g! - oraz ricotta), są dostępne w sklepie, w którym regularnie robię zakupy, więc odpada jeżdżenie "specjalnie po". Sam sernik, ma intensywny, cytrynowy, naturalny aromat i choć nie jest zbyt słodki, rozpływa się w ustach. Pieczony bez żadnych metod gazetowych ani kąpieli wodnych, pomimo to...nie opadł, co dodatkowo wywołało uśmiech na mojej twarzy, bo przecież serniki lubią opadać. Ten świetny przepis znalazłam w książce wydawnictwa Murdoch "Cakes & slices"



Pieczony sernik cytrynowy

  • 100 g zwykłych, słodkich herbatników, pokruszonych
  • 75 g masła, rozpuszczonego
  • 300 g sera ricotta
  • 200 g sera kremowego
  • 125 g drobnego cukru
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • 2 łyżki startej skórki z cytryny
  • 1 jajko, o temp. pokojowej
  • 1 białko, o temp. pokojowej

Piekarnik nastawiamy na temperaturę 160 st C. Natłuszczamy lekko 18 cm, okrągłą foremkę i wykładamy papierem do wypieków.
Pokruszone ciasteczka mieszamy z rozpuszczonym masłem i ciasteczkową masą wykładamy dno foremki. Wstawiamy do lodówki na 30 min.
Ubijamy ricottę, serek kremowy, cukier, sok z cytryny i 3 łyżeczki skórki z cytryny, aż masa będzie gładka. Dodajemy jajko i białko. Ubijamy.
Mieszankę wylewamy do foremki i posypujemy resztą utartej skórki z cytryny. Pieczemy 45 minut. Studzimy a potem chłodzimy w lodówce 5 godzin przed podaniem.




piątek, 5 września 2008

Dorsz po włosku

Dorsz po włosku to kolejna pieczona ryba. Tym razem mąż nie narzekał, że za sucha. Wręcz pływała w wytworzonym sosie. Żeby było bardziej po włosku, zamieniłam natkę pietruszki na bazylię. W przepisie są filety z dorsza, ja użyłam rdzawca, ale myślę, że pasują tu każde filety z białej ryby. Przepis znalazłam na forum CinCin i polecam amatorom ryb:)

 Dorsz po włosku
 
  • 60 dkg filetów z dorsza
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 3 średnie cebule
  • 150 ml śmietany
  • koperek
  • natka pietruszki(dałam garść liści bazylii)
  • 5 dkg ostrego żółtego sera
  • sok z cytryny
  • sól i pieprz

Filety myjemy, suszymy i skrapiamy sokiem z cytryny. Układamy w żaroodporym naczyniu, solimy, pieprzymy i skrapiamy oliwą. Cebulę kroimy w półplasterki i układamy na rybie. Zieleninę siekamy i mieszamy ze śmietaną. Śmietanę wykładamy na filety. Posypujemy startym, żółtym serem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy aż do miękkości ryby(ok 40min)



wtorek, 2 września 2008

Brownies z ciemnym muscovado


Brownies z ciemnym muscovado nie pierwsze i nie ostatnie brownies na moim blogu. Bo przepisów mam sporo, a brownies bardzo lubię, więc będę próbować. To wersja bez dodatków, ale za to z ciemnym cukrem muscovado. Ciasto jest gęste, wilgotne, bardzo mocno czekoladowe, bardzo smaczne. Rozpływa się w ustach...i o to chodzi:) Przepis z książki Sue Lawrence "Book of Baking".

Brownies z ciemnym muscovado

  • 350 g ciemnej czekolady(55-70 % kakao)
  • 200 g masła
  • 250 g ciemnego cukru muscovado
  • 3 duże jajka
  • 70 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Kwadratową formke o bokach 23 cm smarujemy masłem. Piekarnik nastawiamy na 170 st C.
Czekoladę razem z masłem rozpuszczamy w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce.
Do cukru, stopniowo dodajemy po jajku, dobrze ucierając. Do masy cukrowo jajecznej powoli dodajemy rozpuszczoną czekoladę z masłem i mieszamy. Dodajemy makę, proszek do pieczenia i szczyptę soli. Delikatnie mieszamy. Wlewamy do przygotowanej foremki i pieczemy w nagrzanym piekarniku ok 35 minut. Studzimy w foremce przez 30 minut, kroimy na kwadraty. Wyjmujemy aż ciasto całkowicie wystygnie.