Gdy zobaczyłam ten
gulasz szegedyński na
blogu u Majki, to wiedziałam, że prędzej czy później go zrobię. Lubię wszelkie kapuściane dania. I choć zmieniłam nieco proporcje składników, to podejrzewam, że nie umniejszyło to smakowi potrawy sądząc po tempie w jakim gulasz ten zniknął. A ponieważ wszystkim bardzo przypadł do gustu, na pewno nie jeden raz zagości u mnie na stole.
Gulasz szegedyński
- 750 g mięsa na gulasz(wołowo-wieprzowe, ja dałam tylko 500 g wieprzowego)
- 3 cebule
- 2 łyżki sklarowanego masła
- sól, pieprz, cukier
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- 2 czubate łyżki maki pszennej
- 1-2 łyżeczki słodkiej mielonej papryki
- 2 listki laurowe
- 850 g kiszonej kapusty(dałam 500 g)
- 200 g kabanosów(nie dałam)
- 500 g ziemniaków
- 2-3 łyzki natki pietruszki
- 100 g kwaśnej śmietany
Mięso płuczemy, suszymy, ewentualnie kroimy na mniejsze kawałki. Cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę. Sklarowane masło stapiamy na patelni, obsmażamy na nim porcjami mięso na bardzo mocnym ogniu. Zdejmujemy z patelni dopiero wówczas, gdy mięso będzie ładnie przyrumienione.
Dodajemy cebulę, krótko razem podsmażamy. Przyprawiamy do smaku solą i pierzem. Dodajemy koncentrat pomidorowy, zasmażamy.
Posypujemy mięso mąką, zasmażamy mieszając. Dodajemy mieloną paprykę. Mieszamy, ale już nie podsmażamy, gdyż papryka może zgorzknieć.
Dodajemy 1 1/4 litra wody, zagotowujemy i dusimy mięso na małym ogniu, pod przykryciem, przez ok 1,5 godziny.
Kapustę kiszoną odciskamy. Kabanosy kroimy w plasterki, razem z kapustą dodajemy do mięsa po 30 minutach gotowania.
Ziemniaki obieramy, myjemy, kroimy na ćwiarki i dodajemy do gulaszy na 45 minut przed końcem gotowania. Przyprawiamy gulasz do smaku sola, pieprzem, mielona papryką i cukrem.
Natkę siekamy. Gulasz podajemy z kleksem śmietany posypany natką pietruszki.